Mloda RP
Startuj z nami ustaw jako startową Dodaj do Ulubionych dodaj do ulubionych Kontakt kontakt
zamów reklamę na MłodejRP   
 Mieszanka wybuchowa?

Kiedy dziewięć lat temu w kinach pojawiła się pierwsza część „Godzin szczytu” jej twórcy nie przypuszczali chyba, że film okaże się takim sukcesem, iż powstaną aż dwie jego kontynuacje. A kto wie czy to nie koniec, bo trzecia odsłona „Godzin…” zapewne także zdobędzie popularność wśród publiczności.

Dla formalności przypomnę, że bohaterami cyklu są inspektor Lee (Jackie Chan) oraz detektyw Carter (Chris Tucker). W trzeciej części przygód obydwu panów spotykamy w Los Angeles, gdzie dochodzi do zamachu na chińskiego ambasadora, który wpadł na trop niejakiego Shy Shen – ojca chrzestnego światowej organizacji przestępczej zwanej Triadą. Lee i Carter udają się do Paryża, gdzie rzekomo ma się ukrywać Shy Shen. Nie wiedzą jednak nawet czy jest to kobieta, czy mężczyzna. W stolicy Francji muszą także ochraniać znaną z pierwszej części „Godzin…” córkę chińskiego ambasadora Soo Yung. W mieście Wieży Eiffla Lee i Carter będą musieli poradzić sobie bez znajomości francuskiego, a ze strony Francuzów nie czeka ich miłe przyjęcie. Przekonają się o tym już na lotnisku, na którym powita ich detektyw Revie (Roman Polański). Ale potem poznają także miłą Francuzkę Genevieve (Noémie Lenoir), która pomoże im rozwiązać zagadkę Shy Shen. W rozwikłaniu tego wątku bohaterom będą za to przeszkadzać - Kenji (Hiroyuki Sanada) oraz Reynard (Max von Sydow). W filmie można zobaczyć wiele efektownych pościgów, strzelanin, scen walki, a także elementów humorystycznych, bo to przecież komedia sensacyjna.

„Godziny szczytu 3” to zabawna, przyzwoita kontynuacja cyklu z Jackie Chanem i Chrisem Tuckerem. Jest lepsza niż druga część, ale chyba ustępuje jedynce. Chociaż tutaj można się spierać. W trojce mamy bowiem żywszą akcję i równie zabawną fabułę. Nie jest to może film, na którym wybucha się śmiechem, ale można go oglądać z uśmiechem. Mi osobiście chyba najbardziej przypadła do gustu kreacja Romana Polańskiego. W ogóle ciekawe jest to, że Polański wystąpił w tym filmie. Zagrał francuskiego policjanta, który niezbyt przyjaźnie – mówiąc delikatnie – odnosi się do Amerykanów. Postać polskiego reżysera jest jakby drugoplanowa, ale ważna dla wymowy filmu i jego fabuły. Polański gra świetnie i wzbudza u widza – pewnie szczególnie u polskiego – dużo pozytywnych emocji. Trzeba powiedzieć, że Polański po raz ostatni pojawił się jako aktor w „Zemście” Andrzeja Wajdy, siedem lat temu. Jednak w „Godzinach…” spisał się chyba lepiej niż w roli Papkina. Z pewnością to właśnie Polański przyciągnie do kin sporą liczbę widzów, bo to wielka postać światowego kina, a takie osoby zawsze powodują dużą frekwencję w salach kinowych. Nawet na średnich czy słabych filmach. W przypadku „Godzin…” nie można jednak powiedzieć, że jest to kiepski obraz. Jest niezły, typowo rozrywkowy i hollywoodzki, ale przecież takie filmy widzowie bardzo lubią. Nie oczekuje się po takiej produkcji niewiadomo jakiej porcji kina ambitnego. Idziemy do kina by się zrelaksować i jeśli chcemy to zrobić to śmiało możemy wybrać się na „Godziny szczytu 3”.

Poza Polańskim na ekranie zobaczymy też inną gwiazdę wielkiego formatu – Maxa von Sydowa, znanego choćby z „Ucieczki do zwycięstwa” z Kazimierzem Deyną, Bobby Moore’m czy Pele. Ten szwedzki aktor zagrał jak zwykle bardzo dobrze tajemniczą i złowieszczą postać, która na pozór wzbudza zaufanie i sympatię. Sporo napisałem o dwóch celebrites, którzy wystąpili w filmie, ale nie można także przeoczyć bardzo dobrych kreacji dwójki głównych bohaterów – Jackie Chana i Chrisa Tuckera.

Pracując z Jackie’em, czuję się, jakbym tworzył historię kina. On jest jak Buster Keaton, Charlie Chaplin i Harold Lloyd w jednym – jest najbardziej doświadczonym, utalentowanym artystą grającym ciałem, z jakim kiedykolwiek miałem okazję współpracować” – mówi reżyser całego cyklu „Godziny szczytu” Brett Ratner. Rzeczywiście Chan ma fantastyczny talent komediowy oraz ruchowy. A to mieszanka wybuchowa. Do tego dochodzi jeszcze Tucker ze swoim tanecznym krokiem, murzyńskim stylem i uśmiechem na ustach. Jak zwykle ten duet wypadł wyśmienicie.

Jeśli więc macie ochotę trochę się pośmiać, popatrzeć na ładne krajobrazy i wnętrza, obejrzeć sporą liczbę walk i pościgów, a także zobaczyć Romana Polańskiego na ekranie kinowym, po siedmioletniej przerwie, to powinniście obejrzeć „Godziny szczytu 3”. Nie jest to nic nadzwyczajnego, ale z pewnością nie jest to też porażka.

©MMVII New Line Productions, Inc. All Rights Reserved.
© 2007 Warner Bros Entertainment Inc.



1  || Strona do wydruku || Powrót


 Informacje o artykule

Godziny szczytu 3
Autor: Marcin Żukowski
Dodano: 06.10.2007
Czytań: 267

 Dodaj swój komentarz








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

   Komentarze

 
Mloda RP Kontakt Redakcja Reklama Wydawca
projektowanie stron www             
- - - -