Mloda RP
Startuj z nami ustaw jako startową Dodaj do Ulubionych dodaj do ulubionych Kontakt kontakt
zamów reklamę na MłodejRP   
 Boisz się?

„Połóż pistolet na stół
i uprzedzenia wyrzuć w kąt
na całym świecie są faszyści
którzy nienawidzą innych rąk
nie nie nie
nie wszystkich możesz zabić
to niemożliwe uwierz mi
nie nie nie
za dużo możesz stracić
bo takie krótkie są nasze dni”

Wielkie poruszenie wywołał „Strach” Jana Tomasza Grossa, autora słynnych „Sąsiadów” opisujących zamordowanie przez Polaków Żydów w miejscowości Jedwabne. Tym razem wrzawa jest jeszcze większa niż kilka lat temu – po premierze książki o Jedwabnem – chociaż autor nie napisał w swojej nowej publikacji niczego, czego historia wcześniej nie odkryła. Skąd więc taki hałas?

Zaznaczę tylko, że nie mam zamiaru recenzować tutaj książki Grossa, bo jej nie czytałem. Jeszcze. Zamierzam po nią sięgnąć i wtedy się wypowiem co do treści i moich odczuć. Tymczasem jednak zwrócę uwagę na niebywałą histerię niektórych środowisk skierowaną przeciwko autorowi, a także nawet przeciwko faktom historycznym, o których pisze Gross. Bo przecież pogrom kielecki – kulminacyjny punkt „Strachu” (przynajmniej tak wyczytałem w jednym z prasowych artykułów) – był faktem. Nieważne czy Żydów zabili tam komuniści, UB, prymitywy czy Bóg wie jak jeszcze nazwiemy tych ludzi, ale to jednak byli Polacy. W 1968 roku Żydzi z Polski musieli wyjeżdżać także przez Polaków. Nie przez Marsjan czy jakiś komunistów. Komuniści to przecież też byli Polacy. Tyle w kwestii faktów. Z tym według mnie polemizować się nie da, a jeśli ktoś to robi to cóż – jest nieuczciwy. Ale z Jedwabnem czy nawet – o zgrozo – istnieniem obozów zagłady też niektórzy polemizują więc jakiegoś szoku to u mnie nie wywołuje. Różni są ludzie.

„Tylko nie mów tego mi
nigdy nie mów tego mi
tylko nie mów tego mi że
nienawidzisz
tylko nie mów tego mi
nigdy nie mów tego mi
tylko nie mów tego mi że
nienawidzisz mnie”

Kolejny zarzut względem książki Grossa jest taki – autor nie opisuje pozytywnych zachowań Polaków względem Żydów w czasie okupacji. Chyba Gross chciał napisać książkę o negatywnych zjawiskach, więc nie miał obowiązku pisać w niej o dobrych rzeczach. Jeśli jednak rzeczywiście ze „Strachu” wyłania się obraz Polaków jako narodu wybitnie antysemickiego i uwikłanego w „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” w znaczący sposób to jest to zachowanie nie fair ze strony autora. Nie zmienia to jednak tego, że antysemityzm w Polsce jest obecny, a przed wojną i po wojnie był zapewne dużo bardziej nasilony. Antysemityzm jest obecny w prawie każdym państwie na świecie, podobno nawet w Izraelu. Nie wiem czy u nas jest najsilniejszy, bo nie sprawdzałem empirycznie na jakim poziomie jest w innych państwach. Jednak w Polsce jest obecny i nie trzeba robić zbyt wielu badań na ten temat. A w kwestii tego co o tym wszystkim sądzi Jan Tomasz Gross się nie wypowiem na razie, bo nie czytałem „Strachu”.

„Więc pomyśl o tym co cię boli
o wszystkich wojnach które znasz
to najtrudniejsze zawsze jest
powiedzieć nie gdy mówią tak
nie nie nie
bądź pozytywnym wojownikiem
kiedy na ringu zostajesz sam
tak tak tak
za dużo dzieci nie ma już
swoich tatusiów i swoich mam”

Wydaje mi się, że Jan Tomasz Gross – mimo wszystkich swoich gaf, wpadek, potknięć czy błędów – zrobił dobrą robotę dla polskiego społeczeństwa swoimi najgłośniejszymi publikacjami – „Sąsiadami” i „Strachem”. Nieważne czy te książki są do końca prawdziwe, czy można je uznać za prace naukowe, historyczne czy jakiekolwiek. Nieistotne czy są prawdziwe zmyślone, czy też tendencyjne albo antypolskie (w to akurat bardzo wątpię). Najciekawsze i chyba także wartościowe jest to, że wzbudzają takie emocje i pobudzają do refleksji. Teraz większa liczba osób będzie wiedzieć więcej, a społeczeństwo wyciągnie z tego pewną lekcję. Może to społeczeństwo zabrzmiało zbyt górnolotnie. Każdy indywidualnie może wyciągnąć z tej całej sprawy pewne refleksje. Po „Sąsiadach” też początkowo nikt nie wierzył, że Polacy mogli dopuścić się zbrodni. A potem okazało się jednak, że Gross miał rację i Polska wraz z jej mieszkańcami – słowami prezydenta Kwaśniewskiego – przeprosiła za Jedwabne. Tym razem Gross nie odkrywa nowych faktów. Poddaje tylko pewne zdarzenia swojej ocenie, dzieli się z czytelnikami pewnymi refleksjami. Czy są one głupie, czy mądre ocenia każdy czytelnik. Nie wiem co w tej sprawie na przykład robi prokuratura. Chyba ma inne zadania niż czytanie książek historycznych i ocenianie ich treści. Z pewnością jednak przeciwnicy Grossa i jego działalności mogą sobie pluć w brodę, bo ich nagonka na „Strach” powoduje tylko coraz większe zainteresowanie książką, a przez to wydawca – krakowski „Znak” – a także autor powiększą stan swoich kont. A chyba nie o to chodzi „obrońcom dobrego imienia narodu polskiego”. Ja przynajmniej po książkę sięgnę – trochę też pod wpływem medialnej burzy wokół niej – a następnie przeczytam, pomyślę, wyrobię sobie opinie i podzielę się nią z innymi. Dopiero po lekturze będą mógł ocenić „Strach”.

W felietonie wykorzystano fragmenty tekstu piosenki "Nie, nie, nie" autorstwa Zygmunta Staszczyka z zespołu T. Love.



1  || Strona do wydruku || Powrót


 Informacje o artykule

Strach
Autor: Marcin Żukowski
Dodano: 20.01.2008
Czytań: 227

 Dodaj swój komentarz








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

   Komentarze

DODAŁ: nick , DNIA: 31.07.2008, 00:20:01
v7K6RD
nick
ZnuM5g
 
Mloda RP Kontakt Redakcja Reklama Wydawca
projektowanie stron www             
- - - -