|
Z ust liderów koalicji Lewica i Demokraci prawie całkowicie
zniknęło słowo „lewica” a zastąpiono je słowem „centrolewica”. Jest to zapewne
ukłon w stronę Partii Demokratycznej, dla której lewica zawsze budziła odrazę.
Takie działanie jest szczególnie dziwne, bo przecież w LiDzie są cztery partie
z czego trzy – SLD, SdPl i UP określają się jako lewica, a tylko PD określa się
jako partia centrum. Dla mnie jakieś takie zaczarowanie określenia lewica i
całkowite odsunięcie jego od dyskursu politycznego jest co najmniej dziwne. Ja
zapisałem się do partii lewicowej, do SLD a nie do jakiejś formacji
centrolewicowej, która nie do końca wie jaką drogę obrać.
Wiadomo, że dla Partii Demokratycznej koalicja z
ugrupowaniami lewicowymi była ruchem czysto strategicznym. PD nie posiada
praktycznie żadnych funduszy oraz struktur terenowych co jest fundamentem
prowadzenia skutecznej polityki. Sam Janusz Onyszkiewicz przyznał kiedyś, że PD
jest w koalicji z SLD tylko dlatego, że Platforma Obywatelska nie wyraziła
zgody na współpracę z Demokratami. Dla PD wyborcze starty z LiDu były prawdziwą
reinkarnacją. Przy niewielkim lub nawet zerowym wkładzie finansowym w kampanie
wyborcze udało się najpierw uzyskać mandaty samorządowe a teraz trzy mandaty
poselskie. Ale wybory parlamentarne pokazały też jedną bardzo istotną rzecz.
Mianowicie elektorat stricte centrowy jest w Polsce właściwie marginalny.
Kandydaci rekomendowani przez PD zdobyli zaledwie 99 tys. głosów z ponad 2
milionów wyborców koalicji Lewica i Demokraci. Do Sejmu mimo wysokich miejsc
nie dostali się liderzy PD: Jan Lityński, Marcin Święcicki czy Radosław
Popiela.
Obecnie Partia Demokratyczna pracuje nad nowym programem,
który ma być prawdziwą liberalną alternatywą dla koncepcji PO. Nad pracami
programowymi czuwa Jerzy Hausner, wicepremier i minister gospodarki z rządu
Marka Belki, były polityk PZPR i SLD. Prof. Hausner na pewno jest gwarantem
liberalizmu gospodarczego, co udowodnił jako członek rządu łamiąc wszelkie
lewicowe postulaty związane z wizją państwa
opiekuńczego. Sam Hausner podkreśla, że PD jest partią liberalno –
demokratyczną a nie socjaldemokratyczną. Tak na marginesie, to bardzo ciekawe
jest, że można tak łatwo zmieniać poglądy. Jednego dnia można należeć do SLD i
być socjaldemokratą a drugiego dnia należeć do PD i być demoliberałem.
Trzeba też myśleć przyszłościowo. W 2009 r. czekają nas
wybory do Parlamentu Europejskiego. W tym momencie start LiDu właściwie jest
niemożliwy. Przecież PD reprezentuje frakcje liberałów – ALDE a SLD i UP reprezentują
frakcję socjalistyczną – PES. Na tym polu współpraca w postaci startu z jednej
listy eurodeputowanych PD i SLD byłaby ewenementem w skali europejskiej.
Głównym hasłem tzw. centrolewicy jest kompromis środowiska
solidarnościowego ze środowiskiem postkomunistycznym ale jest to zbyt mało, aby
myśleć o pozyskaniu nowego elektoratu. Stare twarze takie jak Bronisław Geremek
czy Janusz Onyszkiewicz nie oddziaływają na młodych ludzi a wręcz ich
odstraszają. Władze SLD nie powinny także zapominać, że liderzy PD byli członem
nieudolnego rządu AWS – UW, który doprowadził do ogromnej dziury budżetowej i
zerowego wzrostu gospodarczego. Obecnie koalicja AWS – UW to nic innego niż PO,
PiS i właśnie PD.
Wspomniany przeze mnie kompromis zamazał poważne różnice, które
są między SLD i PD a których, nie da się ominąć. SLD opowiada się za podatkiem
progresywnym a PD za podatkiem linowym. SLD jest za bezpłatną edukacją i służbą
zdrowia a PD jest za prywatyzacją tych sfer. SLD jest przeciwko budowie tarczy
antyrakietowej a PD jest za budową. Nie należy też zapominać, że czołowy
działacz PD, Jan Lityński jest twórcą ustawy o IPN, ustawy zawetowanej przez
prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przy jawnym poparciu Sojuszu Lewicy
Demokratycznej.
SLD, SdPl i UP nadal powinny ze sobą współdziałać otwierając
się przy tym na inne środowiska lewicy, takie jak Polska Partia Socjalistyczna,
RACJA Polskiej Lewicy, Zieloni 2004 czy Unia Lewicy III RP. SLD jako
najsilniejsza partia powinien scalać mniejsze ugrupowania lewicy i budować
koalicję programową bez konieczności łączenia się w jedną partii. Taka koalicja
bez obecności Partii Demokratycznej byłaby prawdziwą lewicową alternatywą dla
konserwatywno – liberalnej prawicy z pod znaku Platformy Obywatelskiej.
Mam nadzieję, że brak tożsamości ideowej SLD
jest tylko tymczasowym procesem i wrócimy na drogę czysto lewicową, którą
określiła nam Konstytucja Programowa SLD – Polska Demokratyczna i Socjalna.
Miejsce SLD jest na lewicy, a nie w centrum.
|