|
„Masz wiadomość” (reż. Nora Ephron, rok produkcji – 1998) to
komedia romantyczna opowiadająca historię korespondencji dwójki Nowojorczyków,
która przeradza się w coś więcej niż tylko zwyczajna wymiana listów. Wszystko
jest posypane szczyptą humoru i pewnej refleksji, dlatego ten film poleca
Marcin Żukowski.
Marcin Żukowski: jak Ci się podobał film?
Amadeusz Mytych: To z pewnością jedna z lepszych komedii
romantycznych, jakie widziałem. Jest to ciepły film, przy którym miło możemy
spędzić czas. Mamy tu dobrą muzykę, ciekawy pomysł na fabułę i przede wszystkim
dobrych aktorów.
MŻ: Trzeba powiedzieć, ze zarówno Meg Ryan (filmowa Kathleen
Kelly) jak i Tom Hanks (Joe Fox) zagrali koncertowo. Ona jest nadzwyczaj
ciepłą, miłą i uroczą bohaterką, którą trudno się nie zauroczyć. Jej kwestie są
błyskotliwe, inteligencja i zadziorność intrygujące, a dowcip cięty i zabawny.
Poza tym Kathleen to bohaterka z głębią. Prowadzi małą księgarnię, którą
odziedziczyła po matce. Ten niewielki sklepik z książkami jest dla niej całym
światem i nawet niby bezduszny wielki potentat, właściciel sieci książkowych
superstores – Joe Fox – musi ulec magii „Sklepiku za rogiem” i jego
właścicielki.
AM: Trochę fabuły już zdradziłeś i zabrałeś mi moją kwestię,
ale uściślę to trochę. Kathleen Kelly prowadzi małą księgarnię w Nowym Jorku,
ma chłopaka, ale od pewnego czasu koresponduje z tajemniczym nieznajomym przez
e-mail. Obok jej księgarni zaczyna powstawać wielka księgarnia Joe Foxa. Joe
Fox ma dziewczynę, ale prowadzi mailową korespondencję z tajemniczą nieznajomą.
Dalej chyba tłumaczyć już nie muszę.
MŻ: Tak, lepiej już więcej nie mów. Pomysł na fabułę komedii
romantycznej całkowicie nowy – romans przez Internet. Jak wiadomo dzisiaj
socjologia czy publicystyka takimi rzeczami zajmuje się na co dzień, ale dziesięć lat temu – kiedy
powstawał film – Internet i miłość to były kwestie odległe od siebie. Chociaż
pomysł na romans poprzez listy z niby-nieznajomą osoba już w kinie stosowano,
choćby w filmie „Sklep za rogiem” z 1940 roku, to przez wzgląd na wykorzystanie
Internetu w fabule opowieści „Masz wiadomość” zasługuje na uznanie.
AM: Przede wszystkim trzeba jednak pochwalić twórców filmu
za bardzo dobrze zrealizowaną produkcję. Akcja filmu rozgrywa się w Nowym Jorku
i ten Nowy Jork został tutaj pokazany znakomicie. Czuć klimat miasta prawie tak
dobrze jak w filmach Woody’ego Allena, chyba największego filmowca-miłośnika
Nowego Jorku.
MŻ: „Masz wiadomość” to jest film miejski. Bohaterowie są
mieszkańcami jednej z największych światowych metropolii i takie ich położenie
pozwala na stworzenie tak dobrego klimatu, fabuły i w konsekwencji tak dobrego
filmu. Bo „Masz wiadomość” z akcją w średniej wielkości mieście czy na wsi
byłoby innym filmem.
AM: Tak, zdecydowanie. W „Masz wiadomość” poza typowo
komediowo-romantyczną atmosferą mamy więc coś więcej. Mamy tutaj – jak już
wspominaliśmy – wybitną kreację Meg Ryan, ale także Toma Hanksa. Świetnie gra
biznesmena zmęczonego swoim dotychczasowym życiem.
MŻ: Urzeka mnie szczególnie tym, że jego bohater jest fanem
„Ojca chrzestnego” i w jego kwestiach bardzo często występują cytaty bądź
nawiązania do „Ojca chrzestnego”. Wydawało mi się, że nie można połączyć
komedii romantycznej z dziełem Mario Puzo zekranizowanym przez Francisa Forda
Coppolę, ale jednak się udało i to z jakim efektem.
AM: Dobrym, dobrym efektem. Nie jestem wielkim fanem komedii
romantycznych – w przeciwieństwie do Ciebie – ale ta mi się podobała. Chociaż
jest amerykańska, a według największego znawcy gatunku (tego pana, który siedzi
koło mnie mam na myśli) amerykańska szkoła komedii romantycznej jest gorsza od
brytyjskiej, to „Masz wiadomość” jest filmem urzekającym, zabawnym i mądrym. Od
tego gatunku nie trzeba wymagać artyzmu i ambitności takiej jak choćby u
Bergmana, a więc z czystym sumieniem mogę polecić Wam „Masz wiadomość”.
MŻ: Na Walentynki i nie tylko – jest to lektura w sam raz.
|