|
Zaręczyny na żywo w telewizyjnym programie? Skok na
spadochronie? Bungie? Spływ górskim potokiem? Corrida? Polowanie na dzikie
zwierzęta? Kurs Kamasutry? A może jeszcze coś innego. Sposobów na Walentynki
jest od groma. Zwolenników i przeciwników tego święta jest równie wielu
(chociaż ostatnimi laty przybywa tych pozytywnie nastawionych).Większość i tak zastosowała
pewnie kwiatki, czekoladki i serduszka. Wprawdzie Walentynki mieliśmy wczoraj,
ale przecież dzień zakochanych można sobie samemu (i swojej drugiej połówce
najpewniej) urządzić kiedy dusza zapragnie. Można na przykład wybrać się do
kina albo kupić jakieś romantyczne (bądź nie) DVD. Ja jednak preferowałbym –
choć ten jeden raz w roku – wybrać z filmowej biblioteki coś komediowego i
romantycznego zarazem. Tak, tak – komedię romantyczną. Przegląd tego gatunku
czas zacząć!
Na początek wielkie trio, czyli „To właśnie miłość”, „Masz
wiadomość” i „Notting Hill”. Polecać nie ma czego, bo te trzy filmy są znane i
lubiane. Na naszych łamach pojawiły się ich bardziej obszerne recenzje w ramach
cyklu Lista 50. Zapraszam więc do lektury poszczególnych tekstów – by je
przeczytać wystarczy kliknąć na tytuł danej komedii. Poza tym jeszcze muszę
polecić coś polskiego – „Nigdy w życiu”. Ten film również znajduje się na Liście
50 i klikając na jego tytuł w tym artykule możecie przeczytać dłuższy tekst na
jego temat. Ja tymczasem postaram się przedstawić kilka innych wartych
obejrzenia komedii romantycznych. „Tylko mnie kochaj”
(reż. Ryszard Zatorski, rok produkcji – 2006)
Produkcja Ryszarda Zatorskiego, reżysera „Nigdy w życiu”. W
rolach głównych Agnieszka Grochowska, Maciej Zakościelny, Agnieszka Dygant, Jan
Frycz (brawo), Tomasz Karolak i inni. Szczególnie polecam zwrócić uwagę na
kreacje Grochowskiej, Dygant i Frycza (brawo). Poza tym mamy tutaj młodą Julię
Wróblewską. Fabuła niezła, dowcip także. Dobre, a jak na polskie warunki to
nawet bardzo. Plus jeszcze za krajobrazy i piękne zdjęcia Warszawy.
„Dziennik
Bridget Jones” (reż. Sharon Maguire, scen. Richard Curtis na podstawie
powieści Helen Fielding, rok produkcji – 2001)
Świetna adaptacja powieści Helen Fielding pod tym samym
tytułem. Trochę głupia, trochę przesadzona, ale zabawna i z klimatem, bo pewien
klimacik tworzy tutaj bohaterka codziennie licząca kalorie i wypalone
papierosy. W jej roli znakomita, choć wyglądająca odstraszająco Renee
Zellweger. Poza tym aktor, który jest chyba najlepszym aktorem
komediowo-romantycznym – Hugh Grant – i równie dobry Colin Firth. Polecam
wszystkim szczególnie ze względu na fragmenty prezentujące gotowanie
niebieskiej zupy i bójkę uliczną, flirt z Hugh Grantem i jego finał, a także
wiele innych momentów. Poza tym podobno ten film pokazuje jak wygląda pokolenie
kobiet po trzydziestce szukających faceta. Czy tak jest to nie wiem, ale to
jest mniej ważne. Ważne jest to, że film jest naprawdę urokliwy.
„Lepiej późno niż później” (reż. Nancy Meyers, rok produkcji
– 2003)
Fenomenalny Jack Nicholson! Świetna Diane Keaton,
dobry Keanu Reeves, ale przede wszystkim Nicholson – dla niego warto obejrzeć
ten film. Stwarza bowiem wspaniałą i przekomiczną atmosferę, która rozbawi
zarówno młodszych jak i starszych widzów. Film jest bowiem o starszych osobach,
tak po pięćdziesiątce, ale bawi także młodego widza (wiem z autopsji). Sceny w
szpitalu, początkowe sceny w domu bohaterki granej przez Keaton, internetowe
rozmowy Nicholsona i Keaton, kolejne wizyty w szpitalu Nicholsona i wiele
innych momentów. To jedna z najzabawniejszych komedii romantycznych.
|