Mloda RP
Startuj z nami ustaw jako startową Dodaj do Ulubionych dodaj do ulubionych Kontakt kontakt
zamów reklamę na MłodejRP   
 Lista 50: "Stowarzyszenie umarłych poetów"

„Stowarzyszenie umarłych poetów” (reż. Peter Weir, rok produkcji – 1989) to amerykański dramat, jeden z najlepszych filmów poświęconych szkole i systemowi oświaty. Jeden z najlepszym scenariuszy oryginalnych w historii kina, uhonorowany zresztą Oscarem. Genialny, ciepły, pouczający i błyskotliwy film. Dlatego poleca go Marcin Żukowski.


Marcin Żukowski: jak Ci się podobał film?

Amadeusz Mytych: Zaskoczyłeś mnie tym filmem. Jest to piękna opowieść o dojrzewaniu, odkrywaniu tego, co dotąd nieznane, a wreszcie o tym jak istotną rzeczą w życiu młodych ludzi jest szkoła Bo „Stowarzyszenie umarłych poetów” to film przede wszystkim o szkole i o tych, którzy są w niej najważniejsi.

MŻ: Czyli o kim?

AM: O uczniach rzecz jasna.

MŻ: Tak też myślałem, ale wolałem się upewnić, bo choćby z oglądania omawianego filmu, a także z autopsji wiem, że różnie bywa.

AM: Niestety szkoła jest często miejscem zatrudnienia dla osób, które zdecydowanie nie powinny być nauczycielami. Widać to w „Stowarzyszeniu…”. Jest tam praktycznie tylko jeden naprawdę dobry nauczyciel – John Keating (fantastyczny Robin Williams) – który jest przez swoich kolegów po fachu, a także przez część rodziców bardzo mocno krytykowany.

MŻ: Takie jest życie, szkoda. Ale Keating na szczęście się tym specjalnie nie przejmuje i robi swoje. A robi naprawdę dużo. Ze zdezintegrowanej grupy chłopaków zainteresowanych praktycznie tylko nauką, której celem jest zdobywanie coraz to lepszych ocen, tworzy grupę samorealizujących się facetów. Zapewne absolwenci Welton skończyliby jako ludzie bez serc i bez ducha – parafrazując wieszcza – ale na szczęście na ich drodze pojawił się charyzmatyczny nauczyciel angielskiego. Odmienił ich życie, nakierował i przekazał im coś znacznie większego niż wiedza o języku, prozie czy poezji.

AM: Dzięki swojemu nauczycielowi chłopcy przechodzą przyśpieszony kurs wchodzenia w dorosłość. Usamodzielniają się, odnajdują nowe sfery zainteresowań, integrują się. Kulminacją całego procesu wychowawczego zaserwowanego uczniom przez Keatinga jest tytułowe Stowarzyszenie Umarłych Poetów. Czym ono dokładnie jest tłumaczyć nie będziemy, bo zdradzilibyśmy zbyt dużo z fabuły. A właśnie powiedzmy coś o fabule, bo na razie jasno jej nie nakreśliliśmy.

MŻ: Fabuła wydaje się dość prosta – w ekskluzywnej męskiej (obrzydliwy wynalazek, męska szkoła rzecz jasna) szkole średniej Welton położonej w Nowej Anglii (USA) pojawia się nowy nauczyciel angielskiego – John Keating. Jest to absolwent szkoły, który ma mocno niekonwencjonalne metody nauczania. Na ekranie widzimy w jaki sposób Keating uczy angielskiego młodych chłopaków. Nie tylko prezentuje im literaturę, ale także kształtuje osobowości. Staje się czymś więcej niż zwykły nauczyciel. Jest tym kim powinien być nauczyciel marzeń. Nauczycielem i wychowawcą. Przewodnikiem. Autorytetem po prostu.

AM: On ich ukierunkowuje. Pokazuje miejsca, które były dotąd niedostępne dla chłopaków wychowanych pod kloszem. Istniała dla nich tylko szkoła, nie byli sobą. A Keating odkrył w nich coś więcej, coś czego oni sami nawet bali się odkryć.

MŻ: Nauczyciel pokazał im nowy świat. Jednak nie robił tego na siłę, nie narzucał. Robił to umiejętnie. Może trochę zbyt romantycznie podchodził do wszystkiego, ale to z drugiej strony dobrze, bo się angażował. A poza tym to właśnie ten romantyzm inspirował samego Keatinga, a w konsekwencji także jego uczniów. A ci ostatni pod wpływem tegoż romantyzmu zmieniają się na lepsze. Więc nie byłoby się do czego przyczepić, gdyby nie pewien fragment filmu, ale fabuły – jak obiecaliśmy – nie zdradzimy. Ale do obejrzenia „Stowarzyszenia umarłych poetów” zachęcamy bardzo mocno. A pomyśleć, że ten film zaserwowała mi jako lekturę szkolną.

AM: Ja także polecam „Stowarzyszenie…”, drugi na naszej Liście film Petera Weira i kolejny film uniwersytecko-szkolny. Widać u nas pewne tendencje, ale tym się nie zajmujemy. My jedynie polecamy filmy.

MŻ: Tendencje zostawmy tym, którzy będą kiedyś pisać o naszym cyklu eseje i prace naukowe. Poza tym ten film jest jednak, według mnie, pozytywny. A to jest pewna tendencja na naszej liście, szczególnie na mojej części. Pozytywnie, to podstawa.

AM: Tak, carpe diem – jak to uczy Keating swoich wychowanków.

MŻ: Zdecydowanie tak, „kapitanie, mój kapitanie” – jak to zwracają się wychowankowie Keatinga do swojego wychowawcy. A cytują amerykańskiego Mickiewicza – Walta Whitmana. Życzymy wszystkim młodszym Czytelnikom, którzy dumnie bądź nie uczęszczają do szkół, wyłącznie takich nauczycieli jak John Keating. A Bóg niech błogosławi Amerykę za takie właśnie filmy.

AM: Australię też, bo reżyser Peter Weir urodził się w Sydney.

MŻ: Tak, niech Bóg błogosławi Stany, Australię i inne państwa, w których jest kinematografia, a także te, w których jej nie ma. Proszę tylko, by szczególnie pobłogosławiono polską kinematografię, bo w polskim kinie to jest tak…

AM: To już chyba inny film, inna opowieść.

MŻ: Tak, pofolgowałem sobie, my tylko polecamy filmy. Więc już czas kończyć. Przypomnę, że dziś zachęcaliśmy do oglądania „Stowarzyszenia umarłych poetów”. Dziękujemy za uwagę.



1  || Strona do wydruku || Powrót


 Informacje o artykule

Stowarzyszenie umarłych poetów
Autor: Amadeusz Mytych & Marcin Żukowski
Dodano: 27.02.2008
Czytań: 244

 Dodaj swój komentarz








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

   Komentarze

 
Mloda RP Kontakt Redakcja Reklama Wydawca
projektowanie stron www             
- - - -