|
This text will be replaced by the flash music player. Wysłuchaj rozmowy z Ryszardem Kaliszem!
- Panie Pośle, co Pan czuł gdy wybrano Pana najpierw
członkiem, a potem przewodniczącym komisji śledczej ds. tragicznej śmierci
Barbary Blidy?
- Ja się już przyzwyczaiłem do tego, że jestem wybierany do
pełnienia rozmaitych funkcji, ale w tym przypadku czułem na sobie wyjątkową
odpowiedzialność związaną z koniecznością wyjaśnienia wszystkich aspektów
śmierci Barbary Blidy. Wiedziałem, że to jest bardzo trudna sprawa i muszę jej
sprostać.
- Jakie znaczenie ma dla Pana i Pańskiej formacji sprawa
śmierci pani minister Blidy? Dlaczego ta sprawa jest tak ważna Pana zdaniem? Co
jest najważniejszym zadaniem komisji?
- Najważniejsze w tej sprawie jest to, że zginął człowiek.
Dodatkowo istotne jest to, że człowiek zginął w momencie, w którym jego dom był
pod władzą państwa, bo z chwilą wkroczenia do domu Barbary Blidy
funkcjonariuszy państwa odpowiedzialność za to, co się tam działo przeszła na
nich. Za wszystko więc odpowiada państwo i w tym momencie człowiek znajdujący
się pod władzą i odpowiedzialność państwa popełnia samobójstwo. Jest tutaj
niezwykle wielka odpowiedzialność państwa, które musi wyjaśnić wszystkie
okoliczności tej sprawy. To nie jest jedynie ważna sprawa dla mnie czy dla
lewicy. Trzeba sprawdzić czy wszystkie okoliczności prawne i ustrojowe były
należycie potraktowane. Należy zbadać czy nie było jakiś nacisków politycznych.
Oczywiście jeśli doszło do przestępstw to będzie trzeba je wskazać. Ale
najważniejszym zadaniem komisji jest doprowadzenie do sytuacji, w której
kolejne rządy – na bazie tego tragicznego doświadczenia – nie będą popełniały
błędu polegającego na upolitycznieniu prokuratury.
- Panie Pośle, ile Pana zdaniem komisji śledczej pod Pana
kierownictwem zajmie czasu dojście do wersji wydarzeń w sprawie tragicznej
śmierci pani minister Blidy najbliższej prawdzie?
- Nie wiem. Dzisiaj okazuje się, że ta komisja będzie
pracowała dosyć długo. Jest sto kilkadziesiąt tomów akt, które muszą przejrzeć
wszyscy członkowie komisji. Będzie wiele przesłuchań. Nie jestem w stanie podać
nawet przewidywanego terminu zakończenia prac. Przyśpieszanie tych pracy
niczego nie załatwi. Najważniejsze, żeby w sposób dogłębny i profesjonalny
wyjaśnić wszystkie okoliczności śmierci Barbary Blidy.
- Przystępując do śledztwa zazwyczaj prowadzący owe śledztwo
ma jakąś hipotezę, swoją wersję wydarzeń. Pan taką posiada?
- Siłą rzeczy. Tą hipotezą jest to, co Sejm zawarł w uchwale
powołującej komisję śledczą – niezgodny z konstytucją i innymi przepisami prawa
wpływ na działalność prokuratury i przez to chęć ścigania ludzi niewygodnych
dla władzy.
- Pierwszymi świadkami, którzy staną przed komisją zdaniem
jej Przewodniczącego powinni być…?
- Trudno powiedzieć, bo to będzie decyzja prezydium komisji.
Zawsze jednak zaczyna się od świadków bezpośrednich, czyli tych, którzy byli na
miejscu zdarzenia. Na końcu śledztwa dochodzi się dopiero do zleceniodawców. My
mamy akta z prokuratury i będziemy chcieli przesłuchać przede wszystkim tych,
co do których zeznać w prokuraturze są pewne wątpliwości.
- Czy w swojej pracy – jako przewodniczącego komisji – będzie
Pan wzorował się na którymś z szefów komisji śledczych minionych dwóch
kadencji? Czy może ćwiczy Pan jakoś specjalnie bądź np. ogląda nagrania
posiedzeń komisji ds. Rywina czy Orlenu?
- Te komisje pracowały bardzo źle. Zdecydowanie nie będę się
na nich wzorował. Ich obrady były miejsce sporów politycznych, a nie
wyjaśniania spraw, do których komisje zostały powołane. Klasycznym tego
przejawem była komisja orlenowska, gdzie duża część członków w ogóle nie dążyła
do ustalenia prawdy, a skupiała się na atakowaniu przeciwników politycznych.
Wystarczy przywołać zachowania Macierewicza czy Wassermana w tamtej komisji,
które potwierdzają, że komisja orlenowska działała bardzo słabo.
- A jak porównałby Pan komisję ds. śmierci Barbary Blidy w
porównaniu z komisją do sprawy Rywina, w której również Pan zasiadał?
- Stało się coś bardzo ważnego – we wrześniu 2007 roku
Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie uchwały powołującej komisję
bankową. W uzasadnieniu do tego orzeczenia przedstawił wykładnię przepisów o
komisji śledczej. Na podstawie tej wykładni można stwierdzić, że działania
niektórych posłów, w szczególności Jana Rokity, nie mieściły się w granicach
prawa. Rokita zadawał pytania piętrowe – pytał o myśli, a nie o fakty. Potem
analizował te myśli i pytał świadka o analizę swoich myśli. Wiem, że komisja do
sprawy Barbary Blidy będzie zupełnie inna. Chciałbym żeby posłowie pytali
jedynie o fakty, przestrzegali Kodeksu Postępowania Karnego. Należy też
szanować godność osób przesłuchiwanych. To jest szalenie istotne.
- W komisji ds. śmierci Barbary Blidy jest siedmiu członków.
Siedmiu wspaniałych? Na pierwszym posiedzeniu był konflikt z przedstawicielami
PiSu. Myśli Pan, że będziecie mogli bez problemów pracować efektywnie?
- Na tyle, na ile znam życie to jestem przekonany, że posłowie PiSu będą
mieli zupełnie specyficzną pozycję w tej komisji, bo przecież ta komisja bada
działalność organów władzy, w szczególności prokuratury, w czasach rządów PiSu.
Szczególnie pani poseł Beata Kempa ma do tej sprawy i rządów PiSu wyraźny
stosunek emocjonalny. Była w końcu zastępczynią pana ministra Ziobry. Będzie
więc sporo polemik, ale ja chcę to utrzymać w kategoriach prawnych, a nie
politycznych.
|