|
Tytułowe słowa przedwojennego poety, Karola Irzykowskiego, doskonale odwzorowują obecną
scenę polityczną. Nie dzieje się nic. Świat polityki zamarł w bezruchu tuż po
wyborach w 2007 roku. Ostatnie komentarze na blogach znanych polityków pochodzą
jeszcze z października i opisują przyczyny takiego, a nie innego losu rzeczy. Spektakularne
afery z czasów rządów SLD i PiS nie mają już dziś miejsca, pozostały jedynie
drobne zgrzyty na linii prezydent-premier. Platforma postawiła wszystko na
wyciszenie wiru awantur, który powstał w ciągu ostatnich kilku lat. I chcąc,
nie chcąc, opozycja jej w tym pomaga, bo ona także straciła swe bojowe
nastawienie.
„Jak
najgorzej czynić, byle pięknie mówić - taki krój zepsowanej teraz polityki”
Zamrożona
sytuacja sprzed wyborów tylko wspomaga Platformę, bo jej wyborcy, z powodu
braku rozczarowania zwycięzcą, wciąż go popierają. W dodatku, moment ten stopniowo
marginalizuje przegranych. Ciężko tu mówić o LPR i Samoobronie, gdyż oni nie
mają możliwości zaistnieć na scenie politycznej w ciągu najbliższych kilu lat.
Warto
jednak wspomnieć o Lewicy i Demokratach, których losy właśnie się ważą. Skostniali
w swych strukturach, sparaliżowani panicznym strachem, nie mają pojęcia co
począć. Szybkie, sztuczne i nerwowe ruchy niczym drgawki, takie jak nieoczekiwane
otwarcie się na Zielonych (za czym idzie nagła troska o środowisko naturalne),
czy też „aksamitny rozwód” z kozłem ofiarnym lewicy, Demokratami.pl, jedynie
pogarszają sytuację.
- Jeśli LiD chce wygrywać wybory, musi otworzyć
drzwi i okna, i wpuścić trochę świeżego powietrza i świeżej krwi, aby jak
najwięcej nowych środowisk pozyskać – stwierdził sekretarz generalny
SLD, Grzegorz Napieralski. Ale na tym się skończyło. Struktury, od dawna
zastałe, nie mają najmniejszej ochoty zmieniać swych starych, zasłużonych
działaczy na nowych, młodych. Tym bardziej teraz, kiedy ich koalicja jest w
opałach i być może obecna kadencja jest jej ostatnią.
„W polityce liczy się to, co liczy się dla
wyborców”
Prawo
i Sprawiedliwość, które również umarło, lecz tym razem ideologicznie, pogrąża
się z dnia na dzień. Starając się skontrastować z poglądami Platformy, PiS
coraz bardziej „wędruje” w prawą stronę, radykalizując swoje poglądy. Każdy
atak na PO raz za razem okazuje się porażką. Dlatego też elektorat prawicy
chudnie w oczach.
Jacek
Kurski dostrzegł klęskę swojej partii - Na porażkę
PiS-u w tych wyborach złożyło się kilka przyczyn. Między innymi zmasowany atak
szerokiego frontu. (…) Są również przyczyny wewnętrzne, które zdecydowały o
przegranej, ale umówiliśmy się w partii, że dla dobra PiS-u, nie będziemy
wypowiadać się publicznie w tej sprawie – wyznaje poseł.
Partia
Kaczyńskich najzwyczajniej straciła pomysł na własne miejsce w polityce. Żona
prezydenta, Maria, wielokrotnie opowiadała się za bardziej liberalnym
stosunkiem do zapłodnienia in vitro oraz aborcji. Spowodowało to odcięcie się
od Radia Maryja i środowisk jej pokrewnych. Obecnie PiS jest zawieszone w
niebycie między Platformą a mediami ojca Rydzyka i z sekundy na sekundę traci
kolejnych swych zwolenników.
„Prowadzenie spraw publicznych dla
prywatnych korzyści”
PSL
– partia, która tak jak LiD osiągnęła swoisty sukces w porażce. Sztucznie
wypromowana przez Platformę, osiągnęła całkiem zadowalający wynik. Dodatkowo,
wielkie obietnice przed wyborami mogą obrócić się w małe efekty rządzenia, jak
za każdym kolejnym razem zajmowania przez tą partię ważnych stanowisk w
rządzie.
Dodatkowo,
i tak cichą już PO, Stronnictwo Ludowe uzupełnia o całkowitą bezideowość. Jako
partia obrotowa, chętna jest do współrządzenia z każdym i wszędzie. Była już w
koalicji z SLD, chciała być z PiS, a współrządzi z PO. Nie ważny jest
towarzysz. Najważniejsze są zajmowane stanowiska. I to nazywa się polityka…
„Politycy
mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”
Na
deser – partia najbardziej kochana przez wyborców. Czy zrobiła i ile, ocenimy w
przyszłości. Natomiast jedno trzeba przyznać – w swoim spokoju Platforma jest
oryginalna, tworzy swego rodzaju charakter, który przypadł do gustu lwiej
części Polaków. Z jednoznaczną oceną należy poczekać jednak na kres ich rządów.
Wtedy to społeczeństwo wyliczy partię z ilości kilometrów zbudowanych
autostrad, jakości przygotowań na Euro 2012, Traktatu Lizbońskiego, stanu
gospodarki i grubości naszych portfeli.
Na
razie jednak może się wydawać, że politycy Platformy uważają bardziej na opinię
publiczną, niż na pracę, którą mają do wykonania. Najwięcej uwagi skupiają na
dobrych stosunkach z mediami, mało zaś myślą o wprowadzaniu ważnych dla kraju
reform. Stąd też brak konkretnych działań w związku z dywersyfikacją dostaw
ropy naftowej i gazu ziemnego, czy ochroną środowiska naturalnego. Ale jak
rzekł Harold Nicholson - prawdziwa władza stara się o to, by nie wpadać w oczy.
I miał rację.
Szanowni
panowie politycy – karty są już dość potasowane a licytacja dawno dobiegła
końca. Czas rozpocząć tę grę, by pokazać wyborcom jak wiele można ugrać w tym
rozdaniu.
|