|
W kinie animowanym dla dzieci mamy dzisiaj jeden wiodący
styl, który na kinowe ekrany wprowadził „Shrek”. Animacja jest więc zawsze
bardzo podobna, dialogi i fabuła są niby dla dzieci, ale także dla starszych widzów.
Dla niektórych robi się to styl odrobinę zbyt oklepany. Może czas więc na coś
innego? Na przykład stylizowaną na retro kolejną ekranizację „Króla Maciusia I”.
Nowy film o przygodach jednego z najbardziej znanych
bohaterów polskiej literatury dziecięcej powstał w koprodukcji
francusko-niemiecko-polskiej. Jest całkowicie odmienny od animacji rodem z
Hollywood. Niestety jednak przemawia to na jego niekorzyść. Zresztą jak
praktycznie wszystko, bo „Król Maciuś I” to jeden z gorszych filmów dla dzieci
jakie pojawiły się ostatnio w kinach. Boże, widzisz i nie grzmisz.
Wielka szkoda, że na podstawie mądrej i błyskotliwej książki
Janusza Korczaka stworzono ckliwą i prostacką historyjkę, która nie przypada do
gustu nawet siedmio-, ośmioletnim dzieciom. Może jedynie przedszkolakom spodoba
się ten film, choć nie wiem do końca. Fabuła całej opowieści jest mniej więcej
taka – 10-letni Maciuś obejmuje rządy w
państwie po śmierci ojca, wprowadza rządy dzieci, a jego celem strategicznym
jest wybudowanie ogrodu zoologicznego, jednak we wszystkich działaniach
Maciusiowi próbuje przeszkodzić zły generał. Bach, dla mnie porażka na całej linii,
bo przecież książki Korczaka o królu Maciusiu to zupełnie co innego.
Na podstawie prozy Korczaka możnaby zrobić mądry, dobry,
wzruszający i momentami zabawny film. Niestety jednak twórcy obrazu, który 3
października trafia do naszych kin, poszli na łatwiznę. Zrobili film, który
wydaje się być miksem dobranocek wyświetlanych w telewizji w ciągu ostatnich
kilku lat. Nie ma w nim nic z mądrości książek o Maciusiu. Nie ma w nim też
dobrej animacji, fajnego dubbingu. Nie można go praktycznie za nic pochwalić.
Wielka szkoda, bo przecież przy dzisiejszej technice możnaby zrobić naprawdę
coś wartościowego i atrakcyjnego na podstawie tak dobrego pierwowzoru
literackiego.
Z żalem oglądałem film „Król Maciuś Pierwszy”, bo jako
dziecko bardzo upodobałem sobie Maciusia i jego przygody. Twórcy nowej
ekranizacji dzieła Janusza Korczaka zawalili jednak sprawę na całej linii i
chyba powinni zmienić branżę, bo w filmach animowanych to za wiele pozytywnego
nie wymyślą.
|