Mloda RP
Startuj z nami ustaw jako startową Dodaj do Ulubionych dodaj do ulubionych Kontakt kontakt
zamów reklamę na MłodejRP   
 Jak zadebiutować kiepskim romansidłem

George C. Wolfe, to prawdziwy odpadek Hollywoodu. Wystąpił w kilku filmach w postaci iście figuranckiej, później wziął się za reżyserię. W końcu dorobił się światowej produkcji kinowej, którą miałem wątpliwy zaszczyt oglądać.

„Noce w Rodanthe” to opowieść o rozwiedzionej kobiecie, do której chce wrócić mąż, zaś niedojrzałe dzieci nie rozumieją dlaczego ich mama (Diane Lane) mu odmawia. Z początku wydaje się, że historia będzie ładnym filmem obyczajowym o dorastaniu i rozterkach rozwódki, tak więc usadawiamy się dobrze w kinowym fotelu, ale nasze oczy coraz mniej dowierzają temu co widzą na ekranie. Główna bohaterka wyjeżdża, by samotnie opiekować się hotelem w odległej przymorskiej wiosce, w której jest tylko jeden gość (Richard Gere). Oczywiście gospodyni szybko się w przyjezdnym zakochuje pomagając mu rozwiązać wszystkie jego problemy. Niestety jej nowy partner musi wyjechać do Ameryki Południowej, by spotkać się ze swoim synem, gdzie tragicznie ginie ratując leki dla dzieci przed lawiną. Okazuje się, że główna bohaterka nie może żyć bez swojego nowego przyjaciela, z którym znała się aż tydzień. Na szczęście w ciągu tej krótkiej historii jej dzieci stały się już wyrozumiałe i dojrzałe, więc pomagają jej wyjść z kryzysu i wszyscy razem oglądają jak kuce z rozwianym włosem biegają po piasku nieopodal hotelu.

Główną zaletą filmu jest to, że aktorzy odegrali całkiem sprawnie i wiarygodnie swoje role. Film jest nakręcony poprawnie, kamera - choć czasem porusza się nietypowo - nadaje baśniowości całej opowieści.

Z drugiej strony zarówno scenariusz jak i reżyseria zdają się być wątłej jakości. Opowieść jest niezwykle płytka i banalna, zaś przedstawienie jej nie zasługuje na więcej niż trzy zdania. Film nie jest ani ckliwy, ani smutny, ani wzruszający, ani nawet romantyczny. Opowieść rozczarowuje z każdą minutą spędzoną w kinowej sali. Postacie są niezwykle płytkie, zaś historia o śmierci w misji charytatywnej na końcu świata i błyskawicznie dojrzewające dzieci starają przyprawiają o mdłości.

Naprawdę chciałbym komuś polecić ten film, dlatego serdecznie polecam go ludziom, którzy nie mają gdzie sie zdrzemnąć i parą, które niezbyt będą zwracały uwagę na to co się dzieje na ekranie. Życzę miłej zabawy.



1  || Strona do wydruku || Powrót


 Informacje o artykule

Noce w Rodanthe
Autor: Adrian Twarowski
Dodano: 30.10.2008
Czytań: 123

 Dodaj swój komentarz








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

   Komentarze

 
Mloda RP Kontakt Redakcja Reklama Wydawca
projektowanie stron www             
- - - -